Steki z Antrykotu z Lidla

Dzisiejszy test jest wynikiem współpracy z piwem Tyskie i zawiera lokowanie produktu (Tyskie nie miało wpływu na wyniki testu).

steki z lidla test

Jakiś czas temu zostałem zaproszony do wspólnego grillowania z piwem Tyskie. Uznałem więc, że to dobra okazja do przetestowania kolejnej stekowej opcji na blogu, bo grillowanej wołowiny to ja akurat nigdy nie odmawiam. Jeśli słońce, porządny stek z grilla i zimne piwo ze znajomymi to opcja wypoczynku, która do Was przemawia to czytajcie dalej!

Mój wybór padł na Lidlowski antrykot (tak, tak wiem, że zabierałem się za ten test już dobre dwa lata).

Test Biedronkowych steków okazał się jednym z najpopularniejszych (jeśli nie najpopularniejszym) w historii bloga, uznałem więc, że konkurencja z niemieckiego dyskontu może Was zainteresować.steki z antrykotu lidl

Cena testowanego dziś steka to 32,9zł za kilogram. Bardzo standardowa, choć dwa dni temu widziałem je w ofercie specjalnej sporo poniżej trzech dyszek (chyba 24pln).

W lodówkach znajdziecie także polędwice, na którą prędzej czy później się skuszę, jednak tym razem potrzebowałem dużego kawałka mięcha do zgrillowania. Na polędwice przyjdzie jeszcze czas.

Mięcho mimo dużych rozmiarów było po wyjęciu bardzo delikatne, by nie powiedzieć rozpadające się.

To pewnie kwestia szczęścia i partii na jaką się trafi, ale mój antrykot należał do wyjątkowo chudych. 20 minut odpoczynku i bierzemy się do przygotowywania. 😉

Lidl test steku z antrykotu

Stek jak można było przypuszczać okazał się całkiem chudy (oczywiście w granicach rozsądku jak na steka przystało :)) i jak za te pieniądze całkiem fajny. Od czasów pierwszego testu miałem okazję próbować już kilku fajnych steków i dziś na pewno nie ocenię tego typu marketowych wynalazków specjalnie wysoko. Jednak moim zdaniem antrykot z Lidla to dobra propozycja właśnie do grilla, piwka i dobrej zabawy bez spiny, że coś zepsujecie.

Dlaczego? To naprawdę solidny kawał wołowiny za stosunkowo niewielkie pieniądze… który moim zdaniem jest po prostu trudny do zepsucia. Zapraszacie znajomych, otwieracie piwo i dajecie odpocząć wołowinie przez 20 minut, wrzucacie to na ogień, przewracacie i gotowe. Jak by tego nie przygotować mięso jest całkiem kruche i soczyste. Pewnie znawcy steków będą kręcić głową, ale czy aby na pewno o to chodzi? 😉

Gorąca wołowina plus zimne Tyskie na letnie pragnienie, zaostrzenie apetytu, tonowanie tłustych smaków… czy może być coś lepszego? Ja chętnie skorzystam w tym sezonie z takiego gotowego planu dnia, a Wy dajcie znać w komentarzach, jeśli macie dla mnie jakieś interesujące pomysły na grilla!

Pan Tester

8 komentarzy
  1. Wrzesień 10, 2017
  2. Lipiec 12, 2017
  3. Czerwiec 24, 2017
    • Czerwiec 25, 2017
      • Czerwiec 25, 2017
  4. Czerwiec 24, 2017

Dodaj komentarz