Śledzie Wasabi z Lidla [test i opinie]

lidl śledzie wasabiŻyjecie po Świętach? 😉 Jako, że Sylwestrowa zabawa oraz czas karnawału zbliżają się wielkimi krokami, to postanowiłem, że przydałoby się wrzucić tu coś w tym temacie. No a kto wyobraża sobie dobry karnawał bez śledzi? 😛 Dlatego też sięgnąłem po śledzie wasabi z Lidla.

Śledzie Wasabi – skład i cena

Oczywiście karnawałowa historia to tylko pół prawdy, po śledzie te sięgnąłęm głównie dlatego, że nigdy podobnych nie próbowałem. I choć nie jestem wielkim fanem sklepowych śledzi w sosach różnorakich (to znaczy kiedyś byłem, póki nie spróbowałem domowych śledzi w śmietanie ;)) to jednak propsuję wszystko co z wasabi (pomijając fakt, że w Polsce prawdziwego wasabi to raczej nikt nie widział na oczy). No i tak właściwie to są to śledzie w sosie chrzanowym z wasabi (co zwarzając na fakt, że „wasabi” jakie znamy to zazwyczaj zwykły barwiony chrzan z gorczycą niewiele tutaj zmienia ;)).Śledzie z wasabi z Lidla

Skład niestety nie zachwyca, nie jest najkrótszy i nie brakuje tu składników, których śmiało można było uniknąć.

Cena za to całkiem przystępna, niecałe 5zł za naprawdę solidną porcję dla jednej osoby to całkiem przyzwoicie.

Śledzie Wasabi z Lidla – warto?

No to przechodzimy szybko do smaku. Ten jak dla mnie wiele wspólnego z chrzanem czy wasabi nie miał. To co na pewno można powiedzieć, to że całość po otwarciu wygląda ciekawie, ale po spróbowaniu pozostaje jednak zawód, bo smak (choć wydawałoby się bardzo prosty) nie był specjalnie bliski zapewnieniom producenta.

Całość jest owszem lekko pikantna i gdzieś nutami ten chrzan się przebija, ale jeśli miałbym być szczery to podobny efekt znajdziecie w tego typu produktach z sosem musztardowym czy pieprzowym… tak, wszystkie one smakują prawie dokładnie tak samo, kwaskowato i bez specjalnie dobrego odwzorowania właściwego smaku.śledzie chranowe z wasabi

I cóż, nie są to bynajmniej śledzie gorsze niż inne tego typu produkty (nawet droższe), samej ryby jest sporo i jest niezłej jakości, sos mimo że słabo odwzorowuje właściwy smak nie jest zły… ale tak naprawdę to tyle. Ja raczej nie wrócę i nie uważam by był to produkt który mógł kogoś zachwycić (choć jak zawsze w komentarzach znajdzie się zaraz ktoś kto temu zaprzeczy ;)).

To tyle o śledziach a jutro zapraszam Was na bloga na Sylwestrowego posta. 😉

PS: z produktów które wiedziały jak odwzorować smak chrzanu tęsknię trochę za krakersami lays ;).

Pan Tester

One Response
  1. Styczeń 2, 2018

Dodaj komentarz