Babeczki Pasteis De Nata z Biedronki

babeczki Pasteis de NataDziś pierwszy test produktów hiszpańsko-portugalskich z Biedronki (to znaczy pierwszy w trwającej edycji oczywiście ;)). Postanowiłem wreszcie przetestować niepozorne babeczki Pasteis De Nata, które pojawiają się przy każdej edycji a do tej pory jakoś nie było okazji.

Oczywiście nie spodziewałem się niczego wybitnego po marketowych wypiekach, ale i te czasami potrafią pozytywnie zaskoczyć (jak np. ciastko z wiśnią z Lidla ;)). Cena całkiem zachęcająca, niecała złotówka za sztukę to rozsądna propozycja (mimo, że babeczki nie są wybitnie dużych rozmiarów, konkretnie wg. producenta jedna to 56).

Biedronka podaje, że babeczki Pasteis De Nata to:

Wypieczona z ciasta francuskiego babeczka jest niemal symbolem portugalskiej kuchni. Wypełnia ją rozpływający się w ustach słodki krem przypominający budyń. Podaje się je na ciepło, oprószone cynamonem.

Niestety nie miałem jeszcze okazji nigdy próbować oryginału, nie mam więc porównania (a żałuję bo w kilku komentarzach pisaliście już, że warto ich spróbować podczas wakacji w tamtych rejonach), ale postaram się ocenić jak smakują same w sobie. 😉

biedronka portugalskie babeczkiJak widzicie w cytowanym tekście producent zaleca by podawać je na ciepło… mimo, że zdążyłem zmienić mieszkanie to wciąż nie posiadam mikrofalówki, nie przetestowałem więc jak wypadają podgrzane. Przyznam jednak się bez bicia, że nie zrobiłem tego, bo opis przeczytałem dopiero teraz i w sumie chętnie podgrzałbym je w piekarniku by to sprawdzić… cóż, może jeszcze uda mi się je dorwać. 🙂

Sprawdziłem je natomiast w wersji na zimno… i babeczki Pasteis De Nata to produkt, którego właściwie się spodziewałem. Nie było zachwytów, ale i jakościowo przebijały moim zdaniem większość słodkości, które wychodzą z marketowych „piekarni”.

Pasteis de Nata portugalskie babeczki z biedronkiPo pierwsze całkiem fajne ciasto francuskie. Mokre i nie tak rozpadające się jak można byłoby się tego spodziewać, no i dobrze wypieczone, co osobiście sobie cenię. 😛 Krem natomiast to coś w stylu budyniu o trochę delikatniejszej konsystencji i smaku. Naprawdę fajny. Spodziewałem się mocno chemicznego i przesłodzonego farszu, ale to jadło się całkiem przyjemnie.

W sumie naprawdę żałuję, że tego nie podpiekłem, mogłobyć naprawdę fajnie a sugerowany dodatek cynamonu (jeśli lubicie) chyba też jest całkiem sensownym pomysłem. Jeśli próbowaliście na ciepło dajcie znać w komentarzach jak wypada. Ja tymczasem mogę polecić Wam do spróbowania śmiało ;).

Pan Tester

Dodaj komentarz